Przeskocz do treści

1 września w Wolnogradzie był upalny. Od rana zachęceni piękną pogodą mieszkańcy stolicy i czasowo w niej przebywający udawali się na jeden z ostatnich letnich spacerów. W godzinach popołudniowych wszyscy oni zaczynali kierować się na Plac Zielony, gdzie miały się odbyć tegoroczne centralne obchody Święta Ludu i Patrona Republiki Bialeńskiej. Tłumy gęstniały szybko i już wkrótce znalezienie dobrego miejsca zaczynało graniczyć z cudem. Na szczęście różnego rodzaju spekulanci i inni janusze biznesu oferowali rezerwację miejsc stojących i siedzących w korzystnych cenach.

 

[Obrazek: _51473346_aidtruck_bbc.gif]

 

W wielu miejscach rozwieszono flagi narodowe, a także wizerunki Czcigodnego Patrona. Wielu z przybyłych wspólnie czytało Zieloną Książkę i omawiało przedstawione na jej kartach tezy. Liczne transparenty wyrażały poparcie dla polityki rządu oraz podkreślało bialeńską dumę ludową. Gdzieniegdzie entuzjazm musieli utrzymywać w ryzach funkcjonariusze służb, którzy stopowali harcerzy popadających w patriotyczny trans. Około piętnastej na Placu Zielonym pojawił się J.E. Dr Ametyst Faradobus, Prezydent Republiki. Konduktor witając się z licznymi spośród zgromadzonych, rozdając autografy przemierzał tłum udając się na przygotowane podium. Przed rozpoczęciem przemówienia 6-letni Wiesio Wencel, uczeń pierwszej klasy jednej ze stołecznych podstawówek i aktywista młodzieżówki SPAF, zadeklamował patriotyczny wiersz:

 

W tym miejscu szczególnym gości przyjmujemy,

Patronowi Ojczyzny hołd dziś oddajemy,

Tu z naszym idolem, pułkownikiem Kaddafim,

Dziękujemy z serca dobrym Władzom Naszym,

Tym co po Powstaniu Ojczyznę scalali,

I w podzięce za to wybory wygrali!




Serdecznie witamy Cię Panie Prezydencie,

Posłów i Ministrów w Twojej obecności,

Co stoją na straży prawa i sprawiedliwości,

Jesteś mężem stanu, kraju bronisz pełnią,

Żeby nasza Bialenia zawsze była Bialenią!

Bracia i Siostry!

Zebraliśmy się dziś na Placu Zielonym, na centralnym placu Bialenii, aby uczcić pamięć tego, którego ideały przyświecają nam codziennie, a który za te ideały był przez lata wyśmiewany i opluwany, a na koniec oddał za nie życie. Także i dziś są w naszym społeczeństwie ludzie, którzy chcą, aby pamięć o Pułkowniku zginęła, aby zieleń naszej flagi stała się nic nie znaczącym symbolem. Żeby nasza tradycja stała się bezbarwną papką. Nie można do tego dopuścić. Póki ja jestem konduktorem Bialenii będę dbał o to, aby imię Przywódcy Rewolucji 1-go Września było zawsze wspominane. Niech serca nasze będą zawsze zielone!

 

Wszyscy znamy nauczanie naszego Patrona. Wiemy zatem, że jego istotą jest aktywny udział mas ludowych w budowaniu państwa w rządzie, komitecie, mieście, zgromadzeniu. Jest to dziś szczególnie ważne. Wzywam Was do czynnego angażowania się w realizację tych idei. Piszcie, krytykujcie, realizujcie się na różnych polach. Bierzcie udział w rządach nie tylko na szczeblu krajowym, ale też samorządowym. Jeżeli widzicie potrzebę zmian i reform - mówcie o tym głośno! W codziennych wyborach podejmujcie decyzje mądrze i wytrwale. Pamiętajcie, że państwo to nie tylko rząd, ale ogromna masa Bialeńczyków, która trwa w jedności i wspólnocie.

Tradycją naszego wrześniowego święta stało się nagrodzenie tych, którzy biorą udział w tej codziennej walce o promienne jutro naszej umiłowanej ojczyzny. Jak co roku Ordery Patrona Republiki Bialeńskiej wręczone zostaną tym, którzy słowem i czynem szerzą ideję bialeńskiego republikanizmu.

Carlos Lorenzo de Medici, nasz obecny Xiądz Prymas, wyróżniony zostaje Zieloną Wstęgą Orderu. Innym z naszych zagranicznych przyjaciół jest Ludwik Tomović, którego pragnę dziś odznaczyć Odznaką Orderu. W ten sam sposób nagrodzony zostaje Karol Medycejski. Dwaj pozostali bialeńscy Medyceusze, Taddeo i Paolo, otrzymują Komandorię Orderu.

Oprócz orderów chciałbym przyznać też folwarki: 15 dla Macieja Kamińskiego, 10 dla Hewreta Faradobusa i 10 dla Fredericka Huffelpuffa. Po dwa folwarki przyznaję aktywnym uczestnikom Konferencji Szkół Wyższych: Robertowi von Thor, Filipowi Lotnikowi, Stanisławowi von Taurerowi, Jihymedowi, Orjonowi Surmie, Gaudiusowi van der Cathair, Xaweremu F. Kłopockiemu,  Piotrowi Pawłowi I, Adamowi Peterelliemu, Wilhelmowi Orańskiemu i Mieszkowi Herdelowi. Maciej Kamiński, z racji przekroczenia liczby 10 000 postów, otrzymuje dodatkowo srebrny Medal Aktywności. To samo wyróżnienie należy się z urzędu Andrzejowi Swarzewskiemu.

Cieszcie się, weselcie i grajcie! Z kiełbasy darmowej korzystajcie i dzieło Patrona przez czyny w życie przekłuwajcie. Niech żyje Bialenia!

Godzina 21:00 zbliżała się wielkimi krokami. Wszyscy Goście przybyli na Konferencję Szkół Wyższych z niecierpliwością oczekiwali na moment jej rozpoczęcia w Białej Sali Uniwersytetu Bialeńskiego. Wreszcie do mównicy podszedł Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego Taddeo de Medici. Rozmowy ucichły, a wszystkie oczy skierowały się w kierunku mężczyzny. Taddeo łyknął troszkę wody, policzył do dziesięciu i rozpoczął swoją mowę.

 

Cytat:

[Obrazek: ?url=funkyimg.com%2Fi%2F2w7EM.png]

Wasze Magnificencje Rektorzy,
Wielmożni Doktorzy, Doktorzy Habilitowani i Profesorowie,
Szanowni Goście
.

W imieniu Uniwersytetu Bialeńskiego pragnę serdecznie powitać wszystkich przybyłych na Konferencji Szkół Wyższych. Przede wszystkim kieruję do Państwa wyrazy wdzięczności za przyjęcie mojego zaproszenia. Mam nadzieję, że droga z tak wielu zakątków Pollinu nie była zbyt nużąca i każdy z Szanownych Gości zechce, po wypiciu mocnej kawy, uczestniczyć w przygotowanych na Konferencję panelach dyskusyjnych.

Chęć zorganizowania spotkania przedstawicieli uczelni wyższych całego mikroświata towarzyszy mi od momentu objęcia funkcji Rektora Uniwersytetu Bialeńskiego. Nie ulega wątpliwości, że szkolnictwo wyższe w naszym małym, mikronacyjnym środowisku nie ma się zbyt dobrze. Każdy z nas tu obecnych może zaobserwować to w swojej Ojczyźnie - kadra profesorska nie jest duża, wykładowcy nieczęsto prezentują wykłady, a studenci nie biją się o możliwość podjęcia nauki. Samemu ciężko byłoby, moim zdaniem, znaleźć rozwiązanie na ten problem, z jakim borykają się v-uczelnie. Jestem przekonany, że spotykając się w większym gronie i podejmując aktywną dyskusję, uda się znaleźć przepis na popularyzację v-nauki. Dlatego z nadzieją patrzę na rozpoczynającą się dzisiaj Konferencję Szkół Wyższych i byłbym niesamowicie szczęśliwy, gdyby ustalenia, jakie padną podczas niej, przyczyniły się do znaczącego rozwoju szkolnictwa wyższego.

Zanim przejdę do kwestii organizacyjnych, chciałbym podziękować osobom najbardziej zaangażowanym w przygotowanie Konferencji. Panowie, Wasza pomoc i dobra rada okazały się nieocenione i Uniwersytet Bialeński jest wdzięczny za okazane wsparcie. Dziękuję @Maciej Kamiński i @Ametyst Faradobus za przygotowanie atrakcji dla uczestników Konferencji. Dziękuję także @Wilhelm Orański za stworzenie logo. Wreszcie, dziękuję @Paolo Carlo de Medici y Zep za tak częste doradzanie mi w kwestii szczegółów organizacyjnych wydarzenia.

Dyskusja konferencyjna prowadzona będzie równolegle w kilku blokach tematycznych. Panele dyskusyjne w postaci odpowiednich wątków utworzone zostaną w dziale Białej Sali po inauguracji Konferencji. Zachęcam wszystkich do wypowiadania się w nich. Ponadto, jeśli ktoś stwierdzi, że powinniśmy pochylić się nad czymś jeszcze - proszę się nie krępować i śmiało zakładać kolejne tematy dyskusyjne. Gdy dyskusje w wątkach umilkną i stwierdzimy, że porozmawialiśmy już o wszystkim, co było przewidziane, zaproszę wszystkich z Państwa na uroczystość podsumowania i zamknięcia Konferencji.

Zakańczając, chciałbym podzielić się z Państwem cytatem, który może nie jest ściśle związany z tematyką i celem Konferencji, ale dotyczy uniwersytetów i bardzo mi się spodobał. Są to słowa amerykańskiego historyka i pisarza, Shelby'ego Foote: "A university is just a group of buildings gathered around a library. The library is the university".

Szanowni Państwo, życzę nam, abyśmy jak najlepiej spożytkowali czas naszego spotkania. Aby v-nauka wkroczyła w okres świetności i prosperity.

Teraz serdecznie proszę o zabranie głosu @RCA.

Rektor Taddeo de Medici opuścił scenę i skierował się na swoje miejsce. Do mównicy podszedł prof. Robert von Thorn powitany brawami.

Wasza Magnificencjo Rektorze 
Drodzy Goście i Uczestnicy Konferencji 
Szanowni Państwo

 

Na wstępie pragnę gorąco podziękować Jego Magnificencji ks. prał. dr net. Taddeo Lorenzo de Medici y Zep za zaproszenie na tę Konferencję i umożliwienie mi wzięcia w niej udziału. To dla mnie duży zaszczyt. Mimo, że dziś nie kieruję żadną jednostką naukową (w tradycyjnym tego słowa rozumieniu) a Kolegium Nauk Przyrodniczych nie prowadzi działań dydaktycznych, to z pewnością wciąż nauka wirtualnego świata pozostaje w kręgu mych zainteresowań.

 

Dzięki uprzejmości Jego Magnificencji Rektora mam zaszczyt i przyjemność wygłosić przed Państwem, w czasie inauguracji naszego spotkania, referat. Poruszam w nim kwestię, która legła u podstaw celu tego spotkania. Prezentuję swoje postrzeganie dzisiejszego stanu mikroświatowej edukacji, a także pewien pomysł na jej naprawę. Bez wątpienia bowiem wirtualna edukacja jest obecnie cieniem samej siebie. Prężnie niegdyś funkcjonująca gałąź mikroświatowej aktywności przeżywa, od dawna, kryzys, który nie wydaje się kończyć. Wręcz przeciwnie. Edukacja w wirtualnych państwach się zwija i zanika. Cel Konferencji, którą właśnie rozpoczynamy, na tym tle jawi się niezwykle trafnym i potrzebnym działaniem, jednak, stając niejako w roli Adwokata Diabła, muszę postawić tezę, że niestety nie uda nam się go osiągnąć. Chociaż jednocześnie wyrażę także nadzieję, że o ile będziemy potrafili wznieść się ponad dzisiejsze problemy, to znajdziemy rozwiązanie.

 

Moja ocena nie jest przychylna z kilku powodów. Po pierwsze nie powstają nowe publikacje. Wiele "szkoleń" i "poradników" od dawna nie było aktualizowanych, w najmniejszym też stopniu nie odpowiadają zmieniającym się potrzebom nowych użytkowników. Po drugie niegdysiejsze szkoły zastąpione zostały przez bezobsługowe "instytuty" i "nawigatory". Po trzecie próby powoływania mentorów, którzy mają wprowadzać nowych w nasz specyficzny świat, spełzają na niczym. I po czwarte większości badaczy nie chce się prowadzić badań, a jeśli raz w roku powstanie jakieś opracowanie, jakaś praca o charakterze quasi naukowym to jest to ogromne święto dla środowiska.

 

Zmiany, jakie zaszły w zakresie mikroświatowej edukacji, są projekcją zmian, jakie zaszły w uczestnikach zabawy w państwa wirtualne. U zarania dziejów bawiliśmy się słowem. Dziś bawimy się obrazem — im prostszym, tym lepiej. Państwa wirtualne, ich kultura, polityka i również edukacja są takie, jacy jesteśmy my. I nie będą inne.

 

Czy widzę szansę i rozwiązanie dla tego stanu rzeczy? Widzę. I mimo sceptycyzmu żywię nawet pewną nadzieję. Aby nie przedłużać w tym miejscu zapraszam do wysłuchania mego referatu. Prezentuję go Państwu w dwóch wersjach.
Proszę tego referatu nie traktować jako gotowego pomysłu. Stawiając się we wspomnianej już roli Adwokata Diabła chcę przede wszystkim zwrócić uwagę na problemy, trudności i pokazać, że w moich oczach możliwe jest wejście z tematem na wyższy poziom. Ale nie uda się to bez szerokiego konsensusu. Dziękuję za Państwa uwagę. Chętnie odpowiem na pytania, proszę się nie krępować.

 

prof. net. Robert von Thorn

Specjalnie zakładam osobny wątek, żeby sprowokować dyskusję. Nowy wątek będzie bardziej widoczny, aniżeli post w wątku zbiorczym.

O samej gazecie - "Postcriptium" to garapeńska gazeta wydawana m.in. w Dreamlandzie, prowadzona przez Casimira de Viriesa (nie posiada on konta w Bialenii, a przynajmniej pod takimi personaliami). Dziś, tj. 29 sierpnia na łamach tej gazety pojawił się artykuł "Układ mikronacyjny się betonuje?".
http://postscriptum.cba.pl/uklad-mikrona...-betonuje/

Wpis przyciągnął moją uwagę cytując moje słowa: "nie stworzą liczebnej mikronacji i za wszelką cenę nie wesprą innej nacji w rozwoju" wypowiedziane kiedyś tam w kontekście o zakładaniu mikronacji liczących mieszkańców mniej niż 5 osób. Chyba pisałem tak o Slawonii, że @Ludwik Tomović powinien wesprzeć Trizondal, zamiast bawić się w prezydenta państwa symulującego bałkańskie klimaty. Równocześnie mógłby to zrobić w ramach Trilandu.

Niemniej, nie zbaczam już więcej z pierwotnego tematu i wracam do ów artykułu Garapeńczyka. Wysunął taką tezę (zacytuję wraz ze wstępem): "Zdecydowana większość istniejących dziś mikronacji powstała w przeciągu wyżej wymienionych ostatnich 10 lat. Cóż zatem, jakby w ciągu tych 10 lat nowe mikronacje w ogóle nie powstawały? Odpowiedź jest oczywista – dziś by nie istniały, a Mikroświat byłby ograniczony co najwyżej do dwóch czy trzech mało licznych mikronacji".

Teza już na samym początku jest błędna, jeśli chodzi o analizę panujących współczesnych trendów mikronacyjnych. W 2007 roku liczebność mikronautów była około 3-4 krotnie większa. Można by o dokładną liczbę zapytać się kogoś z tego okresu, wszakże niektóre "dinozaury" z tamtych czasów przetrwały do dziś, ale są to wyjątki. To było raz, a dwa... demograficznie w mikronacjach był przyrost naturalny. Mikronacje takie jak Sarmacja, Dreamland czy Trizondal nie musiały martwić się brakiem nowych "duszyczek". A jak wiadomo, nowe "duszyczki" to największy napęd mikronacji, powodujący nagłe przyspieszenie inicjatyw, i ogólny odzew - a co za tym idzie, mikronacja jest aktywna we "współczesnej" definicji (przypominam, że mikronacje kiedyś to były proste strony HTML).

Tak więc jeśli nie było kryzysu demograficznego, nikt się nie martwił, że pewnego dnia wstuknie adres "sarmacja.org" i ujrzy, że ostatni post napisano 1,5 miesiąca temu. Nikt nawet nie zwracał uwagi, że jakieś dzieciaki zakładały swoje mikro-mikronacje w ramach hostingu yoyo.pl (stąd nazwa yoyonacje), a charakteryzowały się niską wartością merytoryczną (i mentalną również). Stąd pojęcie "yoyonacji" przenikło do języka mikronautów raczej w negatywnym sensie, jako coś byle jakiego i tymczasowego. "Tymczasowego" w takim sensie, że owe yoyonacje nie "przeżywały" roku. Taki los spotkał prawdopodobnie 70-85% wszystkich założonych mikronacji (strzelam szacując). Tylko te najbardziej wartościowe przeżyły powyżej roku, istniały do pewnego momentu, aż nie padły.

To teraz przechodzimy dalej do analizy - dlaczego mikronacje upadają pomimo liczebności i panującej "merytoryczności"? Dochodzimy do dzisiejszego problemu - brak zainteresowania dalszego mikronacjami. Przestało przybywać nowych mieszkańców, grono mikronautów wzajemnej adoracji zaczęło się nudzić, ludzie zaczęli odchodzić. Nawet mógłbym stwierdzić, że kwestia Al-Rajnu (piszę poprawnie zgodnie z zasadami języka polskiego!), Agurii czy też obecnie Santery - czyli kwestia kloningu, to efekt raczej nudy, sztucznego podtrzymania życia w mikronacji. Coś w rodzaju ratunku.

Reguła jest prosta: Nie ma nowych mieszkańców - zaczynamy się nudzić - odchodzimy - wszyscy zapominają o mikronacji - niekontrolowana strona znika w odmętach internetu. Stąd najsilniejsi próbują przyciągnąć do siebie jak najwięcej osób, aby grupa ludzi pracowała nad jednym organizmem. Potencjalnie również inni mogą przyciągnąć do większych innych. Więksi również mają większą szansę na to, że zdobędą nowych mikronautów na drodze reklamy. Ale nie oszukujmy się - nikt jeszcze nie wymyślił realnie efektywnego sposobu reklamowania mikronacji. Najlepszy przykład, to reklama Bialenii na MPC Forum - wyzwiska od schizofreników, prawników powiększających "e-penisy", etc.

"Złoty okres" mikronacji to właśnie dekada 200-2010. Wtedy najwięcej powstawało i upadało mikronacji. Grono mikronautów było najliczniejsze, a przypływ nowych osób był jak najbardziej dodatni. Tylko że to był okres funkcjonowania różnych for, Gadu-Gadu, MojejGeneracji i Naszej-klasy. Fora dyskusyjne rozwijały się, przeżywały swoje apogeum. To właśnie w tej dekadzie doszło do zmian definicji "mikronacji", czyli Nasze ukochane wirtualne państwa stały się forami - centrami życia kulturalnego w oceanie zwanym "internetem", a nie jak dotąd listami dyskusyjnymi przesyłanymi e-mailem i prostą stroną HTML.

A sam obecny kryzys jest spowodowany odejściem m.in. od for dyskusyjnych. Ale to głównie odczuwalny jest spadek zainteresowania mikronacjami. Ciężko jest ludzi zachęcić do rejestracji, a co dopiero do aktywności tutaj. Dlatego obecnie każdemu większemu organizmowi zależy na tym, aby mieć jak najwięcej mieszkańców wiernych centrali, a nie jak najwięcej sąsiadów.

"Czy nie warto jednakowoż się zastanowić, dlaczego Mikroświat doświadcza zjawiska egzystencji we wnętrzu czarnej dziury? Czy takie opresyjne prawo, postawa wobec nowych mikronacji i tworzenie z Mikroświata kółka wzajemnej adoracji, z którego wystąpienie grozi ostracyzmem dokonywanym przez ogół społeczeństwa mikronacyjnego, podążający w owczym pędzie za pewnymi osobami trzymającymi stery w takiej Sarmacji czy Bialenii, nie wpływa przypadkiem na ów „kryzys”?".

Totalnie błędne rozumowanie obecnej sytuacji. Już wyjaśniłem dlaczego obecnie w dyplomacji oraz w "polityce" skierowanej do nowych mieszkańców dzieje się tak, a nie inaczej. Nie żyjemy w żadnej czarnej dziurze, po prostu patrzymy jak mikronacje kurczą się i zaczną się ograniczać tylko do "starych wyjadaczy" zabawy ze "starego" okresu. Każdy coś stworzył w ramach mikronacji, każdy poświęcił temu uwagę i czas. Nikt nie chce, aby jego dziedzictwo zniknęło z dnia na dzień.

Osobiście nie mam nic przeciwko powstawaniu nowych mikronacji. Nawet kibicuję Kugarii czy też Suderlandowi, aby urosły do rangi Bialenii. Jednakże całkiem inaczej będę patrzeć na kraje stworzone przez starszych mikronautów (przypadek Ludwika Tomovicia oraz jego Slawonii), czy także również inaczej będę patrzeć na mikronacje, które małpują Bialenię. I tak, to prawda. Mikroświat zależy od młodych mikronacji.

Myślał i pisał - tutaj Hewret

Dzień 13 czerwca był jednym z bardziej gorących dla bialeńskiej sceny politycznej. Cały kraj żył referendum, w którym Naród wypowiadał się w sprawie możliwości zerwania więzów łączących Republikę z Brodrią Południową. Wielu wyborców prosto z lokali wyborczych podążało na spontaniczną manifestację zorganizowaną na Placu Zielonym. Na miejscu aktywiści-wolontariusze rozdawali poczęstunek, w wielu miejscach widać było transparenty, wizerunki Patrona Republiki, bohaterów narodowych oraz Prezydenta Faradobusa. Z głośników słychać było muzykę, niespodziewanie stanęła też scena i rozstawiono telebimy. Około południa ogłoszono wyniki referendum. Tłum zaczął głośno wyrażać swoją aprobatę, na Placu pojawiali się kolejni zwolennicy rządu.

 

W późnych godzinach popołudniowych na miejsce zgromadzenia wyruszył Konduktor, aby przewodniczyć wiecowi. W otwartym samochodzie przejechał ulicami Wolnogradu pozdrawiając przechodniów i docierając w końcu na Plac Zielony. Faradobus wszedł na scenę i rozpoczął homilię.

 



 

Bracia Bialeńczycy!

Pozdrawiam Was, którzy wczoraj i dziś przeżywaliście czas decyzji. Z Waszej woli nastąpić ma rozwiązanie unii łączącej naszą Zieloną Ojczyznę z Carstwem Brodrii Południowej. Od dłuższego czas pojawiały się głosy, niejednokrotnie wychodzące z ust ludzi mądrych, wykształconych, pochodzące od wybitnych obywateli bialeńskich, aby tę unię odesłać do lamusa. Oczywiście są wśród obywateli Republiki przeciwnicy takiego rozwiązania i dlatego referendum wydało mi się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Zapowiadałem, iż tylko wyraźna przewaga przeciwników unii będzie dla mnie sygnałem, aby traktat stowarzyszeniowy wypowiedzieć. 65-cio procentowy wynik wskazuje wyraźnie, iż ci, którzy są tego zwolennikami mają przewagę dwukrotną. Jako głowa państwa muszę ten wynik uszanować i to bynajmniej nie dlatego, że sam z głębokim krytycyzmem patrzę na postępowanie Carycy Aleksandry.
Jej carat to nie jest ta Brodria, która kiedyś stowarzyszyła się z Bialenią. Wówczas mieliśmy do czynienia ze współpracą z młodą społecznością, która mimo niedociągnięć była czymś obiecującym. Wielu z tych ludzi weszło do naszej wspólnoty i wniosło do niej wiele dobra. Od czasu konfliktu wewnątrz Brodrii, który spowodował jej podział odnoszę wrażenie, że rozmawialiśmy już tylko z jednoosobowym, tak naprawdę, rządem, który dużo mówił i dużo działał, nierzadko w sposób kontrowersyjny, natomiast nie potrafił słuchać. Wielu Bialeńczyków, w tym także i ja, poddawało w wątpliwość, czy rzeczywiście odnosimy korzyść utrzymując związki z władczynią, która osobisty interes i megalomańskie potrzeby utożsamiała z potrzebami państwa.

Bialenia przeżywa obiektywnie dobry okres. Toczą się dyskusje nad usprawnieniem postępu, niedawno przeżywaliśmy wizytę Ojca Świętego. Koniec związku bialeńsko-brodryjskiego niechaj nie będzie punktem zapalnym. Nasze drzwi pozostają też otwarte dla wszystkich Brodryjczyków, którzy posiadają i posiadali obywatelstwo bialeńskie.

Wypowiedzenie traktatu, które nastąpi w piątek pociąga za sobą potrzebę ustaleń technicznych, ale i politycznych. Wraz z notą o wypowiedzeniu przedłożę władzom Carstwa zaproszenie do debaty. Rząd Republiki otoczy opieką tę część dziedzictwa Narodu Brodryjskiego, która znajduje się na naszym forum. Od jakiegoś czasu dyskutowana jest kwestia Wysp Przyjaźni. Wydaje mi się, że w tej sytuacji najwłaściwszym rozwiązaniem będzie ich podział między Carstwo i Republikę. W sytuacji, kiedy również Brodria Północna wyraża gotowość zrzeczenia się praw do Anatolii Brodryjskiej rząd bialeński może zacząć dysponować nowymi terenami, których wykorzystanie pozostawi duże pole do dyskusji i aktywności.

Wynik tego referendum odzwierciedla też poparcie dla polityki mojego rządu. Ważnym punktem w trakcie trwania mojej kadencji jest i będzie dyskusja oraz przyjęcie nowej Konstytucji. Moją rolą, jako konduktora, jest poprowadzić Was tym szlakiem. Cieszą różnorakie inicjatywy obywatelskie wyrastające dziś przy tej okazji. Również i ja zdecydowałem się wzbogacić naszą scenę polityczną o własny masowy ruch, prorządowe zjednoczenie licznych organizacji pozarządowych - Socjalistyczną Prawicę Ametysta Faradobusa. Działać będzie ona pod sztandarem Patrona i stanowić świadectwo potężnej mocy. Jej pierwszym celem będzie przodownictwo w procesie reformy ustrojowej, później zaś mam nadzieję, że ruch ten zgotuje mi zwycięstwo w kolejnych wyborach.

W tym momencie tłum zaczął wznosić plakaty oraz zielone sztandary z logo SP, spontanicznie przygotowane tuż przed rozpoczęciem manifestacji.

Dziękuję wszystkim z Was za aktywność i szczere zaangażowanie w ostatnim czasie. Aby wynagrodzić tych, którzy przyczyniają się do sukcesu Bialenii pragnę przyznać w tym ważnym dniu folwarki lenne. 10 otrzyma Hewret Faradobus za pracę w Gabinecie, zaangażowanie w tworzenie systemu kontroli finansowej i troskę o funpaga Bialenii. Po 8 folwarków przyznanych zostanie Maciejowi Kamińskiemu, Tadeuszowi Krasnodębskiemu i Albertowi Medycejskiemu. 5 folwarków otrzyma Bajtuś, który w okresie mojej nieobecności pełnił obowiązki prezydenta, co wymagało poświęcenia i odwagi. Po 3 za bieżącą aktywność przyznam Akrypie, Frederickowi Huffelpuffowi, Iwanowi Pietrowowi i Aleksandrze Dostojewskiej. Po dwa folwarki otrzymają Paolo della Chiesa, Ahmed Husain, Baltazar Dostojewski, Piotr Pietrow i JŚ Bonifacy I.

Gratuluję Bialeńczykom odważnego wyboru. Niech żyje tysiącletnia Republika!

Przybycie Jego Świątobliwości Bonifacego I
do Republiki Bialeńskiej

 

W słoneczny dzień, 11 czerwca Roku Pańskiego 2017, do stolicy Bialenii, Wolnogradu, w otoczeniu swego dworu przybył Patriarcha Bonifacy I. Ubrany był w strój chórowy - białą sutannę, na niej zaś spoczywała koronkowa komża i karmazynowa mozzetta, podbijana i obszywana gronostajem. Na piersi zaś widniał wykonany z czystego złota i dekorowany diamentami oraz perłami pektorał. Gdy Jego Świątobliwość wyszedł z pojazdu, zasiadł na tronie (który został wykonany specjalnie na tę okazję, a który to po pielgrzymce zostanie ofiarowany do archikatedry pw. św. Dyzmy w Wolnogradzie), wygłaszając przemówienie:

 

[Obrazek: 2tUb3.png]
[Obrazek: 2tTGt.png]


Ekscelencjo Prezydencie,
Czcigodni Bialeńczycy,
Drodzy Bracia w wierze,

 

mamy dzisiaj niezmierzoną przyjemność gościć na Waszej ziemi, mamy zaszczyt odbyć naszą pierwszą podróż apostolską do Waszego kraju, który tak wspaniale zapisywał i zapisuje się na kartach historii polskiego mikroświata. Pragniemy, by był to wymowny sygnał tego, iż Patriarcha dba o swoje owce, jest z nimi i czuwa nad swą trzodą. Podczas naszej wizyty przekroczymy żelazne wrota archikatedry pw. św. Dyzmy, by uklęknąć u stóp jego relikwii. Udamy się też na spotkanie z bialeńskimi dziećmi. Niechaj ta podróż przyniesie wiele owoców wiary i pogłębia ją w każdym naszym Bracie. My, rotryjscy wierni tworzymy rodzinę związaną więzami wiary i miłości. Każdy z Was, drodzy Bracia, może polegać na nas - Patriarsze Rotrii, tak samo jak my możemy w Was pokładać nadzieje. Twórzmy nierozerwalną jedność, głośmy prawdę i praktykujmy ją w swym codziennym życiu.
Szanowny Panie Prezydencie, przyjmijcie od nas ten medalion. W złotej ramie umieszczone jest szklane oczko, w którym został zanurzony jeden z krzyżyków, znaleziony w osadach pierwszych Rotryjczyków. Niechaj ten cenny prezent będzie znakiem szacunku i uznania, jakimi strona rotryjska darzy stronę bialeńską. Nadto nadajemy Wam tytuł Komandora Orderu Apostolskiego Aleksandra III za zasługi względem Państwa Kościelnego Rotria oraz Patriarchy, które poczynił Ekscelencja w swym żywocie.
[Obrazek: 2tVUd.png]-Medalion z krzyżykiem-
[Obrazek: 0d222d6d454982c24464992cc3d865e3.jpg]
-Order Apostolski Aleksandra III
W odpowiedzi na najnowszą światową modę, której ikoną jest gość Bialenii, Biały Pielgrzym, prezydent Faradobus postanowił przybyć na spotkanie ubrany cały na biało. Na piersiach błyszczały mu gwiazdy licznych odznaczeń, których jest kawalerem.  Wszędzie słychać było dźwięki pieśni radosnej:

 

Umiłowany Ojcze Święty,

Republika Bialeńska serdecznie, serdecznie Ojca wita. Marzyliśmy o tym spotkaniu od początku. Zanim przejdziemy do pytań kluczowych pragnę podziękować za skorzystanie z naszej gościnności, której Wasza Świątobliwość zadośćuczynił hojnymi darami stanowiących od dziś własność bialeńskiego ludu. W imieniu rządu Republiki wyrażam nadzieję, że ta wizyta stanie się etapem na drodze wzmacniania przyjaznych i ścisłych stosunków rotryjsko-bialeńskich, opartych przecież niejednokrotnie na więzach osobistych łączących mieszkańców naszych państw.

Pozwólcie także i mi ofiarować podarek od władz naszego państwa. Będzie nim kangur wyhodowany w wolnogradzkim ZOO. Wierzę głęboko, iż jest to prezent adekwatny.

[Obrazek: yp2-feat.jpg?quality=100&w=650]
Po tych słowach nastąpiła wymiana serdecznych uścisków oraz życzliwych słów wobec siebie nawzajem i dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą państw. Następnie Prezydent Ametyst Faradobus przyjął w swej posiadłości Patriarchę Bonifacego I, by rozmawiać o wzajemnych stosunkach i obecnej sytuacji mikroświata.
[Obrazek: ?url=polski--dom--publiczny.blog.pl%2Ffi...2F1pap.jpg]

W różnych cywilizowanych częściach państwa, w miejscach publicznych ustawiono telebimy. Jako, że w Bialenii nie ma aktualnie reżymówki orędzie Prezydenta Republiki. Milczenie głowy państwa od czasu ogłoszenia terminu niedzielnego referendum zaskakiwało. Żaden prawomyślny obywatel nawet nie śmiał myśleć, że wynika to z lenistwa Konduktora. Matki z dziećmi, ojcowie rodzin, robotnicy i inteligenci, sebixy i okularnicy wiedzieli, że tylko nawał pracy i troska o ich dobro sprawiła, iż wyczekiwane Słowo Przywódcy wygłaszane jest dopiero dziś. Około godziny 19:00 Ametyst Faradobus pojawił się na teleekranach.

 

[Obrazek: ?url=spolecznosc.bialenia.org.pl%2Fgalle..._33_49.png]

Obywatelki i Obywatele Bialenii,

zwracam się do Was jako prezydent i jako szef rządu bialeńskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaki ostatnie wydarzenia zesłały na moje ramiona. Coraz wyraźniejsze stają się linię podziałów przebiegających w Bialenii i państwach z nią stowarzyszonych. Nasilają się znów próby siania zamętu, wywierania nacisku na organa władzy państwowej. Nawoływania do niszczących gospodarkę, osłabiających struktury społeczne aktów imperializmu. Zaostrzają napięcia, podnoszą temperaturę różne akcje rządu Brodrii Południowej. Pod znakiem zapytania staje sensowność utrzymywania tego związku w sytuacji, gdy my, Naród Bialeński, czerpiemy zeń coraz mniej korzyści, a coraz więcej zmartwień. Trzeba wyraźnie oświadczyć: są granice, których przekroczyć nie wolno!

Nie jest moją wolą, by samodzielnie podejmować tak odpowiedzialne decyzje, jak kolejny rozwód w łonie naszej konfederacji. Nie może jednostka mówić w takich sprawach samodzielnie w imieniu całego społeczeństwa. Mam też na uwadze przebieg ostatniej kampanii wyborczej, która wyniosła mnie na urząd prezydenta. Jest jednak zgodne z racją stanu to, bym wsłuchał się w Wasz głos i tylko na tej podstawie podjął decyzję w sprawie ewentualnego zakończenia stowarzyszenia z Carstwem Brodrii Południowej.

Decyzja nasza niech będzie rozważna. W sytuacji, gdy wystąpią wątpliwości nie podejmę kroku radykalnego. Historia oceni nasze działania.

Zgodnie z umową zawartą z Królewską Armią Hasselandu jedyny użytkowany dotychczas lekki lotniskowiec Królewskiej Marynarki Wojennej "Valtaria" zostanie przekazany pod banderę Marynarki Wojennej Republiki Bialeńskiej. Okręt zostanie wymieniony na dwie zbudowane w stoczni im. 1. Maja w Mesjano fregaty rakietowe oraz za dostawę 36 samolotów F-11 wyprodukowanych w Ronon Air Tech Bialenia.

Valtaria.jpg
Lekki lotniskowiec "Valtaria" w służbie KWM Hasselandu.

Na spotkanie okrętów hasselendzkich (lotniskowca "Valtaria" w eskorcie niszczyciela "Król Janusz I") wyruszyły 30.08 br. z bazy w Kluczynie dwa niszczyciele MW RB - ORB "Starobialenia" i ORB "Anatolia".

D-81.png
ORB "Starobialenia" (D-81)

Dzisiaj we wczesnych godzinach rannych oba niszczyciele znalazły się na wysokości południowego cypla Anatolii i nawiązano łączność radiową z okrętami KMW.

Mapa rejsu 2DD.png

Spotkanie zespołów nastąpiło dzisiaj o godzinie 10.00. Wcześniej z pokładu ORB "Starobialenia" wysłano śmigłowiec na pokładzie, którego dowódca zespołu niszczycieli udał się na pokład "Valtarii".

Mapa rejsu 2DD i KMW.png

Następnie zespół złożony z czterech okrętów udał się w kierunku portu w Mesjano, gdzie ma się odbyć uroczyste opuszczenie bandery Królewskiej Marynarki Wojennej Hasselandu i podniesienie bandery Marynarki Wojennej Republiki Bialeńskiej.

Czwarty i ostatni dzień ćwiczeń "Orbita-2016".

W dniu dzisiejszym realizowano:

1. Wyniesienie klucza myśliwców kosmicznych LMK-1 przez rakietę nośną "Energia" z kosmodromu Hasselandzkiej Agencji Kosmicznej.

2. Osiąganie przez myśliwce kosmiczne (po starcie za pomocą rakiety nośnej) wysokich orbit Pollinu.

3. Zagadnienia logistyczne związane z zaopatrywaniem na orbicie statków kosmicznych i stacji orbitalnych.

Ponadto przeprowadzono ocenę ćwiczeń i opracowano zalecenia co do dalszych działań i rozwoju Korpusu Kosmicznego.

WYNIESIENIE MYŚLIWCÓW KOSMICZNYCH ZA POMOCĄ RAKIETY NOŚNEJ Z KOSMODROMU HAK.

Rakieta "Energia" wraz z czterema dostarczonymi drogą lotniczą myśliwcami LMK-1 została przygotowana na kosmodromie HAK w dniu wczorajszym. Przygotowania do startu nieco wydłużono ze względu na fakt, że był to w ogóle pierwszy start ze stanowiska rakiet ciężkich kosmodromu HAK i wiązał się jednocześnie z przetestowaniem wielu systemów kosmodromu.

Rakieta nośna wystartowało jeszcze przed świtem, a wyniesienie myśliwców odbyło się w kierunku już oświetlonej strony Pollinu. Start (podobnie jak poprzednie wyniesienie w takim samym zestawie myśliwców z kosmodromu  BAK) odbył się bez zakłóceń i zgodnie z planem. Myśliwce zostały wyniesione na niską orbitę Pollinu (LPO) i dalszej części treningu, dysponując nienaruszonym zapasem paliwa ćwiczono osiąganie wysokich orbit.

stanowisko HAK.png

Budynek przygotowania rakiet ciężkich na kosmodromie HAK.

energia-noc1.png

Rakieta "Energia" z czterema myśliwcami LMK-1 na stanowisku startowym.

energia-noc3.png

Start...

energia-noc4.png

... i wnoszenie rakiety "Energia".

energia-noc7.png

Zakończenie pracy i odrzucenie pomocniczych silników startowych

energia-noc12.png

Zwolnienie myśliwców na LPO.

OSIĄGANIE PRZEZ MYŚLIWCE ORBIT WYSOKICH.

Po wyniesieniu na niską orbitę klucza myśliwców kosmicznych za pomocą rakiety nośnej, przystąpiono do ćwiczenia w osiąganiu orbit wysokich, co miało na celu przygotowanie załóg do ewentualnego przechwytywania celów znajdujących się jeszcze w sporej odległości od Pollinu.

Myśliwce kolejno uruchamiały silniki główne i ich orbita przyjmowała mocno eliptyczny kształt, a apogeum orbity wypadało kilkadziesiąt tysięcy kilometrów od powierzchni Pollinu. Samoloty kosmiczne dokonywały jednego okrążenia Pollinu, po czym dokowały do jednej ze stacji orbitalnych. Dla zabezpieczenia działań myśliwców skierowano na orbitę wysoką statek kosmiczny "Andrzej Swarzewski"

orbit1.png

LMK-1 na orbicie eliptycznej jeszcze stosunkowo blisko powierzchni planety.

orbit3.png

Appogeum orbity.

orbit6.png

lmk-10.png

Zbliżanie się do powierzchni planety zdążając w kierunku perygeum orbity.

AS-3.png

"Andrzej Swarzewski" opuszczający niską orbitę w celu zabezpieczenia treningu myśliwców LMK-1.

ZAOPATRYWANIE STACJI I STATKÓW NA ORBICIE POLLINU.

W trakcie tego zagadnienia wszystkie załogi samolotów kosmicznych USK-2 ćwiczyły loty do statków kosmicznych i stacji orbitalnych rozmieszczonych na orbicie Pollinu - startując z kosmodromu BAK.

USK_1.png

USK-2 na pasie startowych kosmodromu BAK.

USK_2.png

Na orbicie...

stacja1-2.png

... oraz zadokowany do stacji kosmicznej nr 1.

PODSUMOWANIE ĆWICZEŃ "ORBITA-2016"

W trakcie ćwiczeń załogi pojazdów kosmicznych oraz personel techniczny i dowódczy wykazał się wysokim stopniem przygotowania do przewidywanych dla Korpusu Kosmicznego Sił Powietrznych zadań.

Dowództwo Sił Zbrojnych RB uznaje Korpus Kosmiczny Sił Powietrznych za w pełni przygotowany do realizacji zadań na orbicie Pollinu i w jego pobliżu.

Następnym etapem powinno być przygotowanie Korpusu Kosmicznego do działań poza orbitą Pollinu - początkowo w okolicy najbliższych ciał niebieskich (naturalne satelity Pollinu i pobliskie planety), a docelowo w całym układzie naszego V-Słońca. W tym celu planuje się kolejne ćwiczenia Korpusu Kosmicznego - tym razem zlokalizowane poza orbitą Pollinu.

Zalecenia co do przyszłego funkcjonowania i rozwoju Korpusu Kosmicznego Sił Powietrznych:

1. Rozbudować 10 Eskadrę Samolotów Kosmicznych o jeszcze jeden klucz USK-2, tak aby przy dwóch statkach kosmicznych i dwóch bazach orbitalnych mogła ona operować 8 samolotami kosmicznymi.

Obecnie eksploatowanych jest 6 USK-2, przy czym po jednym przebywa na stałe na stacjach orbitalnych, dwa stanowią promy dla statków kosmicznych typu "Ekspolorator", a dwa służą komunikacji pomiędzy kosmodromem, a pojazdami i stacjami na orbicie. Nie istnieje zapas pojazdów uwzględniający konieczność obsług i remontów.

2. Zamówić i wprowadzić do służby kolejne 16 myśliwców kosmicznych LMK-1 oraz utworzyć kolejną eskadrę tych pojazdów.

Obecnie ilość myśliwców zabezpiecza działania stacji kosmicznych, jednak w przypadku podjęcia dalekich wypraw będzie istniała potrzeba posiadania tych maszyn poza orbitą Pollinu, obecna ilość LMK-1 w takim przypadku spowoduje, że w bazach naziemnych i orbitalnych nie będzie odpowiedniego zapasu sprzętu (obsługi, remonty, ewentualne straty bojowe).

3. W celu usprawnienia logistyki rozbudowującego się Korpusu Kosmicznego należy rozpocząć działania w celu uzyskania  dwóch transportowych samolotów kosmicznych typu TSK-3.

Ma to na celu zwiększenia możliwości zaopatrzeniowych oraz usprawnienia tego typu działań - gdyż uniwersalne samoloty kosmiczne USK-2 mają ograniczone możliwości przewozu ładunków.

4. Rozpocząć pracę nad typowo bojowymi pojazdami kosmicznymi o możliwościach bojowych i zasięgu większym niż obecnie używane myśliwce LMK-1.

LMK-1 doskonale sprawdzają się jako pojazdy bojowe do walki na orbicie lub jako pojazdy pokładowe statków kosmicznych, jednak wraz z rozwojem eksploracji kosmosu może stać się konieczne posianie silniejszych statków bojowych o odpowiednio dużym ("układowym") zasięgu.

5. W porozumieniu z Bialeńską Agencją Kosmiczną działać w kwestii rozwiązania problemu transportu dużych ładunków (paliwo, elementy stacji kosmicznych itd.) poza orbitę Pollinu i do innych planet/księżyców naszego układu słonecznego.